Bibinka

W niedzielę poszedłem na lody z dziećmi. Jak już zaopatrzyliśmy się w parę gałek, rozpoczął się tradycyjnie powolny, leniwy spacer, podczas którego każdy zerka na wystawy sklepowe, samochody i całość otoczenia za oknem. Zazwyczaj traktuje to jako pretekst do tego, aby spokojnie koncentrować się na smaku swoich lodów, ale tym razem – sam nie wiem świadomie, czy nie – spojrzałem za moimi dziećmi na wystawę księgarni, gdzie zauważyłem małą książeczkę z hm…biedronką na okładce? Mam nadzieję, że się nie wygłupiłem w tej interpretacji. Autorem jest Maja Kubacka. Przyznaje, że o autorce nie słyszałem, ale o książeczce owszem, bo od koleżanki, która zachwala mi, że jej dzieci „Bibinkę” pokochały, bo można po niej malować, rysować i w ogóle spersonalizować. Postanowiłem sprawdzić!